...ścieżka na stos...
RSS
sobota, 08 listopada 2014

...

nowe kubki.

nowe buty.

nowe okulary.

tylko ja coraz starsza.

i nie ma na to antidotum.

...

Tagi: życie
21:38, thalie
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 października 2014

...

Wiedźma:
przeglądam internety
w panelu reklamowym kolejno:
reklama siłowni
reklama mega-super-skutecznych odchudzaczy
reklama klubu fitness
a ja siedzę i wpitalam drożdżówę
myślisz, że to znak?

Gabik:
nie, myślę że masz zajebiście dobrą drożdżówkę
i internet ci pozazdrościł

...

Tagi: dialogi
10:10, thalie
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 października 2014

...

wd

...

Są takie marki, po które się sięga bez zbędnych zapytań. Płyn do naczyń Ludwik, perfumy Cerruti czy książki Sapkowskiego. Dla mnie marką, która nigdy nie zawiodła jest japońskie Studio Ghibli. Jako istota wychowana na "japońskich bajeczkach" nie mogłam nie natrafić i w efekcie nie zakochać się w produkcjach tego właśnie studia filmowego. "Mój sąsiad Totoro", "Ruchomy zamek Hauru", "Grobowiec świetlików" i wiele, wiele innych zapadły mi w pamięć i serce na długo i nie pozostawiły ni razu obojętną.

Dlatego gdy Gabi zapytała czy idziemy do kina na najnowszą produkcję Studia nie zastanawiałam się ni chwili. Plan był prosty - czterech spiskowców, cztery bilety, jedno kino. Jaki był prosty tak się skomplikował. Albo nie było wspólnego terminu, albo seansu, albo czasu w ogóle. Kiedy wreszcie termin i czas się znalazły... Sisi i Krasnolud zlegli na zarazę jakowąś. I tak oto samedwie wczorajszym wieczorem zasiadłyśmy (zaległyśmy?) w kinowych fotelach.

"Wilcze dzieci" to historia dorastania dwóch owoców miłości kobiety i wilkołaka.

Hana była studentką kiedy poznała Wilkołaka. Nie przeraziła jej jego inność i zakochała się w nim bez pamięci. Z wzajemnością. I z tej miłości narodzili się Yuki i Ame. Niestety los nie sprzyjał Hanie i tuż po narodzinach drugiego dziecka Wilkołak osierocił swoje dzieci i zostawił ją samą z ciężarem wychowania dwóch małych wilczków. Samotnej matce nie jest łatwo z parą dzikich dzieciąt. Nie wie, czy powinna je wychować na ludzi czy na wilki. Musi uciekać z miasta, gdzie ludzie zbyt łatwo mogliby dowiedzieć się prawdy o jej dzieciach. Dzieci rosną, uczą się, wybierają własne ścieżki.

"Wilcze dzieci" to opowieść o bezgranicznej miłości i poświęceniu matki. To także historia dorastania, uczenia się dokonywania wyborów i brania odpowiedzialności za nie. To mądra i piękna opowieść dla każdego - dla dzieci i dorosłych. To nie jest kino dynamiczne, z efektami specjalnymi. To fantastyczna baśń o bardzo realnym życiu.

...

niedziela, 12 października 2014

...

Futrzanka ma rację - 25 września dawno temu był.

i niedawno całkiem jednocześnie.

czas pędzi jak oszalały. zero litości.

z rzeczy ważnych spośród dni minionych na pewno do zapamiętania data.

4 październik 2014.

ślub Tygryska i Pogromcy.

"ach! co to był za śluuuub!" - chciałoby się zawyć. ale dziś będę litościwa dla sąsiadów.

Pani Młoda przepiękna, Pan Młody opanowany.

tort weselny najlepszy spośród dotychczas kosztowanych (tak! pobił nawet wiśniowo-bezowe cudo z weseliska Futrzaków!).

genialnie pomyślana muzyka.

i dzik! dzik był tak smaczny, że z fazy gibania się bez sensu w takt muzyki przeszłam w fazę turlania się (równie bez sensu zresztą). 

było mnóstwo śmiechu i trochę wzruszeń.

taka dobra, ciepła impreza.

100 lat Państwu Młodym!

...

aha. jakby kto chciał to mogę go nauczyć układu choreograficznego do "Ona tańczy dla mnie".

taka zdobycz weselna.

nie pytajcie.

...

weekend weselny zapoczątkował pasmo różnych miłych życiowych zdarzeń.

we wtorek udało się nam (mi i Krasnoludowi) zjeść razem obiad "na mieście".

dawno już nie mieliśmy ku temu sposobności, więc radość spora.

jedzenie niewyszukane, miejsce zresztą też, ale w tym przypadku liczy się fakt.

najważniejsze - spotkaliśmy się nie przy okazji imprezy ogólnej, odbierania mnie z pracy o godzinie co najmniej pozbawionej sensu logicznego czy jakiejś innej szpitalnej odysei. 

spotkaliśmy się tak po prostu. żeby się spotkać.

wywrócił nam ten rok życie do góry nogami. nie ma co.

...

środa - wizyta w nowym mieszkanku BeBe.

kaaaaaaaaaaaaawał drogi od centrum.

ale okolica ładna. zielona i cicha.

samo mieszkanko widziałam wcześniej na zdjęciach, ale na żywo...

biegałam i macałam meble, lodówkę i kanapy jak pomylona jakaś.

a BeBe przygotowała jedzonko.

wróć!

JEDZONKO.

to, że zupę-krem z cukinii BeBe robi taką, że klękajcie narody to wiedziałam. ale muszle nadziewane szpinakiem z fetą i zapieczone z serem powaliły mnie na kolana.

powaliła mnie również BeBe stwierdzeniem: to nic specjalnego, mało wyszukane takie. poczułam gwałtowny przypływ potrzeby naprostowania jej światopoglądu jedzeniowego. do naprostowywania zabrałam się, jakżeby inaczej, natychmiast.

krew się nie lała.

...

zwieńczeniem tygodnia była sobota w kinie.

za każdym razem jak wyrwę do kina w sobotę obiecuję sobie nigdy więcej tego błędu nie popełnić.

tym razem też tak było.

jestem pewna, że za jakiś czas znów o tym zapomnę gnana myślą, że jak coś już niemal zdejmują z ekranów to tłumu nie będzie.

na "Lucy" tłum był.

film taki sobie. nasunęło mi się (i nie tylko mnie) skojarzenie z "Akirą". tyle, że "Akirę" nie do końca zrozumiałam, a "Lucy" zawierała w sobie domorosła filozofię dla kur domowych. 

słowem - poza Scarlett Johansson nic ciekawego nie było.

lucy

...

Tagi: kino życie
20:17, thalie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 września 2014

...

śliwki spadają wprost na chodnik

złote krople jesieni psują się jak mijające lato

staram się nie deptać pachnącego zepsutym sokiem dywanu

ale wiem -

kiedy znikną jesień popłynie ku zimie

...

Tagi: obrazki
08:49, thalie
Link Komentarze (2) »
środa, 24 września 2014

...

pociąg wyłonił się z mgły

światła reflektorów lizały błyszczące wilgocią poranka tory

mityczny potwór

każdego dnia zabiera nas w rutynowe nieznane

...

Tagi: obrazki
09:14, thalie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 września 2014

...

Krasnoluda nie było tydzień.

włóczył się gdzieś po Bałtyku.

podobnie jak w roku minionym żadnego darcia szat i tęsknych jęków z powodu tego nie było.

i tak naszła mnie refleksja, że może ja defekt jakiś mam?

bo być może po tak długim czasie bycia ze sobą powinnam odczuwać jakąś potrzebę bycia razem bardziej niż podczas wypadów do kina/ teatru/ na wspólny obiad? może powinnam wykazywać jakieś tęsknoty?

a ja nic.

zimna suka normalnie.

to się leczy?

...

Tagi: refleksje
22:05, thalie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 września 2014

...

dziś przyszła.

dkms

...

Tagi: DKMS
20:45, thalie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 września 2014

...

Mama w domu nabyła się do szaleństwa. tydzień cały. od takiego długiego przebywania w domowych pieleszach mogłoby się jej w głowie przewrócić, więc 4 dnia miała gorączkę pod 39 stopni i po tym jak przez 2 dni paracetamol (zalecony przez lekarkę prowadzącą) nie bardzo pomagał szpital zadecydował: oddać pacjentkę na oddział.

tego co było z tym oddawaniem opisywać nie będę. ale klęłam 2 dni na lekarkę prowadzącą i jej podejście. i mam nadzieję, że z tych przekleństw przynajmniej granatowa sraczka się jej przytrafiła.

teraz szukam sposobu, żeby wydłużyć dobę. bo pogodzenie pracy, drugiej pracy, szpitala Mamy (staramy się by codziennie ktoś u niej był i to nie na chwilkę) i ogarniania domostwa jest... noż, kurde! czemu ta doba taka krótka? reszta jakoś ujdzie, choć czasem mózg paruje od myślenia.

i robię się fit. PKP tak mnie urządziło, że chodzę do pracy pieszo. ciekawe czy wystarczy mi samozaparcia jak zaczną się deszcze, wiatry i zimna.

zaczarowała mnie "Księga Diny" Herbjorg Wassmo. kiedyś, kiedyś z polecenia obejrzałam film. książka jest dużo mocniejsza, bardziej... mięsista. i jest zimno. i pachnie morzem. i duchy. i... i... i na pewno kupię "Stulecie".

...

Tagi: życie
11:09, thalie
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 sierpnia 2014

...

Mama w domu. po 6 tygodniach w szpitalach w cyklu 2 tygodnie w szpitalu, 2 dni w domu, 2 tygodnie w szpitalu i znów. rehabilitacja w Zakopanem okazała się pomysłem-porażką. za wcześnie. teraz pobędzie w domu. 

ja nadal ciągnę dodatkowy etat. co najmniej do końca września. zaczynam to czuć w kościach.

weekend u Futrzaków boski. 2 dni absolutnego oderwania od wszystkiego. z całą pewnością chcę posiadać kiedyś kota. żywy grzejnik na stopy to najcudniejsza rzecz pod słońcem. nawet jeśli postanawia pobawić się tekturowym pudłem o 5 nad ranem.

"Strażnicy Galaktyki" przyzwoitym filmem są. ubawiłam się. 

"Metro 2033" pisane (tłumaczone?) jakby chłop siekierą drewno rąbał. i zakończenie raczej mną nie wstrząsnęło - wbrew zapowiedziom. ale ogólnie lekturka zacna. 

...

o 20 za oknem zapada ciemność. jestem zdziwiona. to już?

w jesieni nie lubię tego, że zmusza mnie do zakładania piżamy.

...

Tagi: życie
22:10, thalie
Link Komentarze (4) »
Archiwum