...ścieżka na stos...
RSS
wtorek, 24 marca 2015

...

w życiu bilans.

oddany.

...

Tagi: praca
13:52, thalie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 lutego 2015

...

własne. cudze.

przeżyte. podpatrzone.

jedno wiem -

nie pakuj się w zawód rodzica.

chyba, że potrafisz udowodnić, że jesteś w tym lepszy.

...

Tagi: refleksje
07:13, thalie
Link Komentarze (1) »
czwartek, 04 grudnia 2014

...

wszyscy wiedzą, że rude to wredne.

już się nie maskuję.

jestem ruda.

...

a poza tym padam na nos.

...

Tagi: życie
12:07, thalie
Link Komentarze (1) »
środa, 26 listopada 2014

...

czasem się zdarzają.

...

1.

Sówka: przecież my nie idziemy do ciebie na wyżerę.

BeBe (święcie oburzona): a po co?

...

2.

wpada ciut zaaferowana Maleńka i od progu oświadcza:

- szukam fiuta!

O.o

wiedźma załknęła się kawą.

...

Tagi: dialogi
11:08, thalie
Link Komentarze (4) »
wtorek, 25 listopada 2014

...

20 listopada 2014 rok.

Centrum Kongresowe ICE Kraków.

yamato

...

Krasnolud mnie namówił. Był na występie Bębniarzy z Japonii dwa lata temu i kategorycznie stwierdził, że MUSZĘ to zobaczyć. Z Krasnoludem kłócić się nie zamierzałam. On ma Siłę Perswazji. Topór znaczy. Żart ;)

W każdym razie namówił, bilety zorganizował i pamiętał datę (co w moim obecnym stanie umysłu było najważniejszą częścią planu).

Poszliśmy.

Najpierw oczywiście należało przeżyć porażkę z parkingiem pod ICE, pokonać klinujące się (sic!) drzwi i pogodzić się z faktem, że sala w świeżo ukończonej inwestycji wionie PRL-em na kilometr (albo dwa).

Czekaliśmy.

yamato2014

A potem... Potem to był szał. Podłoga drżała, nerwy drgały, a usta same układały się w wielki uśmiech. Było głośno, energetycznie, z dużą dozą poczucia humoru i szaleństwa. Bębny w dłoniach artystów żyły i wciągały widzów w magiczny świat rytmu. Byłam pod absolutnym wrażeniem precyzji (nawet ruch odkładania pałeczek nie był przypadkowy!), siły i wytrzymałości, talentów aktorskich (genialne pantomimy, a jednocześnie coś co kazało mi myśleć o tradycyjnym teatrze japońskim) i zwyczajnego fizycznego piękna (te ramiona! i Pani o twarzy asasynki!) japońskich Artystów.

Na koniec miły akcent - podziękowanie za przybycie i życzenia wszystkiego dobrego... po polsku. Faktem jest, że pewnej części tego co Panowie wykrzykiwali nie zrozumiałam, ale cóż - polski język z japońskim akcentem to połączenie bardzo, bardzo egzotyczne (Krasnolud stwierdził, że im współczuje jak pojadą na Węgry ;)).

Wyszliśmy w nastrojach "ja chcę jeszcze raz!". Zapewne kiedy Yamato odwiedzą Polske ponownie owo "jeszcze raz" nastąpi.

...

Tagi: Yamato
08:39, thalie
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 10 listopada 2014

...

...czekała.

cud

...

Tagi: refleksje
22:14, thalie
Link Dodaj komentarz »

...

taka sytuacja.

wiedźma i Krasnolud idą do teatru.

Maskarada. Teatr Słowackiego. 18.00.

(tak, drugi raz. wiedźma jest gotowa iść po raz trzeci i czwarty.)

gdzie idziemy na obiad?

Krasnolud: przy Placu jest knajpka wegetariańska.

na takie dictum wiedźma staje jak wryta i zaczyna łkać i spazmować.

"on che mnie karmić traaaaaaaaawąąąąąąą!!! nie kocha mnie już?!?"

przecież to jest nienaturalne żeby nie dawać ludziom jeść mięsa. i w ogóle to wiedźma nie ufa ludziom, którzy jeść mięsa nie dają w swoich jadłodajniach. 

Krasnolud: to pójdziemy w miejsce  gdzie dają mięso. i zamówimy pierogi ze szpinakiem.

wiedźma: ale będę miała możliwość zjedzenia mięsa jeśli zechcę!

no i poszliśmy.

żadne z nas nie jadło mięsa.

taka sytuacja.

...

sobota, 08 listopada 2014

...

nowe kubki.

nowe buty.

nowe okulary.

tylko ja coraz starsza.

i nie ma na to antidotum.

...

Tagi: życie
21:38, thalie
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 października 2014

...

Wiedźma:
przeglądam internety
w panelu reklamowym kolejno:
reklama siłowni
reklama mega-super-skutecznych odchudzaczy
reklama klubu fitness
a ja siedzę i wpitalam drożdżówę
myślisz, że to znak?

Gabik:
nie, myślę że masz zajebiście dobrą drożdżówkę
i internet ci pozazdrościł

...

Tagi: dialogi
10:10, thalie
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 października 2014

...

wd

...

Są takie marki, po które się sięga bez zbędnych zapytań. Płyn do naczyń Ludwik, perfumy Cerruti czy książki Sapkowskiego. Dla mnie marką, która nigdy nie zawiodła jest japońskie Studio Ghibli. Jako istota wychowana na "japońskich bajeczkach" nie mogłam nie natrafić i w efekcie nie zakochać się w produkcjach tego właśnie studia filmowego. "Mój sąsiad Totoro", "Ruchomy zamek Hauru", "Grobowiec świetlików" i wiele, wiele innych zapadły mi w pamięć i serce na długo i nie pozostawiły ni razu obojętną.

Dlatego gdy Gabi zapytała czy idziemy do kina na najnowszą produkcję Studia nie zastanawiałam się ni chwili. Plan był prosty - czterech spiskowców, cztery bilety, jedno kino. Jaki był prosty tak się skomplikował. Albo nie było wspólnego terminu, albo seansu, albo czasu w ogóle. Kiedy wreszcie termin i czas się znalazły... Sisi i Krasnolud zlegli na zarazę jakowąś. I tak oto samedwie wczorajszym wieczorem zasiadłyśmy (zaległyśmy?) w kinowych fotelach.

"Wilcze dzieci" to historia dorastania dwóch owoców miłości kobiety i wilkołaka.

Hana była studentką kiedy poznała Wilkołaka. Nie przeraziła jej jego inność i zakochała się w nim bez pamięci. Z wzajemnością. I z tej miłości narodzili się Yuki i Ame. Niestety los nie sprzyjał Hanie i tuż po narodzinach drugiego dziecka Wilkołak osierocił swoje dzieci i zostawił ją samą z ciężarem wychowania dwóch małych wilczków. Samotnej matce nie jest łatwo z parą dzikich dzieciąt. Nie wie, czy powinna je wychować na ludzi czy na wilki. Musi uciekać z miasta, gdzie ludzie zbyt łatwo mogliby dowiedzieć się prawdy o jej dzieciach. Dzieci rosną, uczą się, wybierają własne ścieżki.

"Wilcze dzieci" to opowieść o bezgranicznej miłości i poświęceniu matki. To także historia dorastania, uczenia się dokonywania wyborów i brania odpowiedzialności za nie. To mądra i piękna opowieść dla każdego - dla dzieci i dorosłych. To nie jest kino dynamiczne, z efektami specjalnymi. To fantastyczna baśń o bardzo realnym życiu.

...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 70
Archiwum