...ścieżka na stos...
RSS
wtorek, 30 września 2008

...

tytuł notki zaczerpnięty od Mel :)

...

mitenki od Smoczątka są cudowne, piękne, zjawiskowe. i zwracają uwagę ;)

mam też nowego Mordimera. pyszni się na półce. za niego też podziękowania dla Smoczątka. :)

mój telefon krzyczy konnichiwa! jak ktoś do mnie dzwoni. ukłony dla Krasnoluda :)

nadal travię. coraz bardziej travię. i generalnie żyję niemal travą :)

niedziela 28 września - Pieniny. pogoda dopisała. humory dopisały. kondycja nie bardzo, ale co tam - nie padłam twarzą w błoto, więc najgorzej też nie było.

dziś w moim domku pojawił się nowy sprzęcik. rowerek treningowy. kupiony z myślą o mamie, ale sądzę, że ja też od czasu do czasu aktywnie pooglądam telewizję ;)

...

cieszę się, bo Mel się cieszy. z kociaka. mrau! ^.^

...


poniedziałek, 29 września 2008

...

pracuję w szkole. nie jako nauczyciel. na szczęście. nie zmienia to faktu, że widzę pewne rzeczy. i pewne rzeczy mnie przerażają. i wcale mi nie chodzi o młodzież, która wygląda byle jak, uczy się byle jak i generalnie jest byle jaka. chodzi mi o rodziców, którzy tą młodzież wychowują. dziś na ten przykład zadzwoniła mama. omyłkowo do naszego pokoju, ale to zmusiło mnie do wywnętrznanej właśnie refleksji. mama dzwoniła z zagranicy płacąc krocie by dowiedzieć się, czy jej syn doniósł zaświadczenie, że jest dyslektykiem. i nie byłoby w tym nic dziwnego, tylko, że mama dzwoni i koniecznie chce rozmawiać z pedagogiem lub wychowawcą żeby im fakt dysleksji syna uświadomić, bo... syn jest taki roztargniony i zapewne zapomni, że ma donieść. no ludzie! ręce opadają. syn nie ma 3 latek tylko 16! i skoro może sam funkcjonować w domu to czemu nie może załatwić pewnych spraw w szkole!?!

radosnym momentem w szkole jest też rekrutacja. przychodzą rodzice, a nie dzieci i dowiadują się co trzeba, na kiedy trzeba i do jakiej szkoły można. a potem przychodzą z dokumentami. i po skierowania na badania. i prowadzą za rączkę do ośrodka zdrowia swoje maleństwa 15-16-letnie. szczerze mówiąc nie pamiętam by na którymkolwiek etapie mojej edukacji rodzice cokolwiek za mnie załatwiali. począwszy od rekrutacji do szkoły średniej, całą szkołę średnią, że o studiach nie wspomnę z wszystkim radziłam sobie sama.

rodzice wychowują społeczne kaleki. stworzenia, które nie mają pojęcia jak zapytać, o co zapytać, a nawet, że trzeba pytać. wyręczają dzieci we wszystkim w czym mogą tłumacząc innym, że przecież to jeszcze młode. tylko ja mam takie zapytanie - skoro syn/ córka nie jest za młody/a na imprezy, alkohol, seks i facetów, to dlaczego do cholery jest za młody/a na to by zainteresowac się własnym życiem od strony mniej rozrywkowej?

no. wygadałam się :)

...


środa, 24 września 2008

...

bezszwowa bielizna marki intimissimi. polecam.

nowe buty. piękne i wygodne.

czytam "Galeony wojny". zakochałam się w Gdańsku. na odległość. również czasową.

...

zostałam obdarowana tomikiem poezji Wojaczka. przyjemnie mi.

...


niedziela, 21 września 2008

...

20.09.2008

to była najsmutniejsza panna młoda jaką kiedykolwiek widziałam.
mam nadzieję nigdy więcej czegoś takiego nie oglądać.
...
nigdy bym nie podejrzewała, że to właśnie Sylwia wpuści się w taki kanał.
...


poniedziałek, 15 września 2008

...

325 rocznica wiktorii wiedeńskiej.

tłok, ścisk, sardynki.

zimno.

ale za to:

husaria

Krasnolud w stroju, na polu bitwy

husaria

cudowne sztuczne ognie

husaria.

dawno już nie było tyle emocji. pozytywnych. intensywnych. do łez niemal.

oczywiście dobre rzeczy mają cenę. niedzielę przeleżałam w łóżku.

warto było.

...


czwartek, 11 września 2008

...

coraz mocniej czuć jesień.

w porannym i wieczornym chłodzie.

w zapachu ziemi.

widać ją w kolorach za oknem.

coraz szybciej zapada zmrok.

coraz częściej słychać deszcz obijający się o szyby.

jesień.

moja ulubiona pora roku.

...


czwartek, 04 września 2008

...

po wakacjach.

dla mnie w zasadzie bez różnicy, bo i tak urlopu nie miałam. gdyby nie weekendowe wypady tu i tam pewnie zafiksowałabym się na amen :)

ostatni dzień wakacji fetowałam w słowackiej Tatralandii. bardzo udany wyjazd. słońce, baseny, zielona trawka. i te ptaki kołujące nad nami. i wysokie Tatry.

aha, żeby nie było - nadal nie pływam. nie znaczy to, że nie cieszy mnie zabawa w basenie :)

po wakacjach oznacza też powrót uczniów do szkoły. na nowo trzeba się przyzwyczaić do dzwonków i hałasu co 45 minut. i zajętych kibelków :/

...

gram w traviana. proszę tego nie komentować. :P

...

Jacek Piekara wydał nową książkę. pisałam już o mojej miłości do Mordimera Madderdin? nie? no to piszę - miłuję (bez wzajemności) pewnego inkwizytora. uczucie to trwa już kilka ładnych lat i objawia się miłym skurczem żołądka za każdym razem gdy dowiaduję się o wydaniu kolejnego tomu opowidań.

...

Evrathiel zrobiła dla mnie mitenki :)

...

na koniec tekst szanty, w której zakochałam się bez pamięci, a którą wreszcie udało mi się zdobyć.

Rybaczka - Gdańska Formacja Szantowa

Z rodzinnych przekazów historię tę znam
O moim pradziadku kupcu ze sfer
Co w Gdańsku wypatrzył wśród gotyckich bram
Kaszubską rybaczkę z miasta Hel

Pradziadek czterdziestu dobiegał już lat
Srebro mu z wolna się kładło na skroń
Rybaczka zaś młoda i piękna jak kwiat
Miała oczy zielone jak morska toń

Ref.: Takich oczu bez dna szukał mój pra
Ze świecą po świecie od zawsze
Wypatrywał dniem nocą i czekał, że dla
Niego amor też będzie łaskawszy

Pozdrowił rybaczkę gdy zrównał z nią krok
Przedstawił się jako człowiek ze sfer
Lecz panna nieśmiało spuściła wzrok
I pomknęła na łodzi ku miastu Hel

Dzień póżniej do Helu przepyszny wszedł jacht
Złocony ornament na burtach mu lśnił
Pradziadek przypłynął odszukać ją ach
Bo chciał w blasku żyć oczu o których śnił

Ref.: Takich oczu bez dna...

Zapędy pradziadka trafiły na głaz
Gdy ojciec rybaczki o córce rzekł
W salonach jej oczy straciłyby blask
I dlatego zostanie w mieście Hel

Pradziadek wycofać się musiał na jacht
Ale w Gdańsku upiększyć dał kadłub
Na dziobie rybaczkę wyrzeżbił sam
Kładąc oczy z prawdziwych szmaragdów

Ref.: Takich oczu bez dna...l

Archiwum