...ścieżka na stos...
RSS
sobota, 29 sierpnia 2009

...

26 sierpnia 2009. Warszawa - Gniazdo Piratów.

koncert Romana Roczenia.

taki prezent urodzinowy od Krasnoluda.

nie będę wiele pisać. ten artysta czaruje głosem i charyzmą z płyty, wysłuchany na żywo - powala na kolana.

warto było przetrwać wszystkie niedogodności, których dostarczyła nam ta podróż. mogłabym to przeżyć jeszcze raz. i jeszcze.

i jeszcze.

...


poniedziałek, 24 sierpnia 2009

...

spotkanie travkowe.

czas: 22 sierpnia 2009 godz. 17 do... niektórzy w hotelu byli o 7 rano.

miejsce: Warszawa, Klub Wieżyca - na Moście Poniatowskiego

uczestnicy... liczni. w sumie 24 osoby.

była okazja do śmiechu i do międzysojuszowych przytyków. wszystko w atmosferze radości i luzu, na które stać tylko ludzi, którzy może niekoniecznie dobrze się znają, za to dobrze czują się w swoim towarzystwie.

akumulatory naładowane.

czekam na powtórkę.

...


czwartek, 20 sierpnia 2009

...

wspomnienie znad morza.

sobota - przedostatni dzień pobytu. wracając z obiadu do gdyńskiego portu mijamy sklep. na wystawie prześliczna sukienka. zatrzymuję się. wchodzę. przymierzam. podoba się bardzo. i mnie i Krasnoludowi. "odetnie mi pani metkę? chciałabym w niej już zostać." sukienka jest odrobinę zbyt długa. ekspedientka proponuje, że przewiąże mnie szalem w biodrach i lekko ją uniesie. szaliczek z cieniutkiej tkaniny przerobiony na pasek miał być prezentem. energicznie zaprotestowałam. żadnego wiązania na biodrach - są spore i bez tego. sukienkę uchronię przed zniszczeniem niosąc rąbek w dłoni. mam wprawę.

to wspomnienie powróciło do mnie dość niespodziewanie z pewną refleksją. czy nie jest czasem tak, że ktoś daje nam szczęście, a my w odruchu ni to paniki, ni to nieuzasadnionej nieufności po prostu z niego rezygnujemy? są chwile kiedy chodzi o zwykłą uprzejmość - jak podarowanie szaliczka, ale też są chwile kiedy rezygnujemy z rzeczy naprawdę ważnych. kłopot w tym, że zwykle dostrzegamy to o wiele za późno.

...


środa, 19 sierpnia 2009

...

14:58:46 Joasiol: ty jestes rocznik 81?
14:58:50 sephien: tak
14:59:18 Joasiol: no niedługo się zestarzejesz ihihihi
14:59:45 sephien: no cos ty
14:59:47 ja?
14:59:54 sephien: wiedźmy się nie starzeją  
15:00:01 Joasiol: ihihihihih
...

takie babskie rozmowy o niczym.
...

wtorek, 18 sierpnia 2009

...

wróciłabym TAM. choćby piechotą. 

tam czułam się szczęśliwa.

tam, ze stopami zanurzonymi w piachu, wodzie i glonach, czułam, że mam swoje miejsce na tym łez padole.

tam poranki były łatwiejsze.

jestem jak struna rozpięta. między domem - znanym, bezpiecznym, a miejscem, w którym byłam tylko gościem. miejscem, którego tak naprawdę nie znam. miejscem gdzie przez kilka dni moje serce wygrywało melodię szczęścia.

...

wróciłabym TAM. choćby piechotą.

...


wtorek, 11 sierpnia 2009

...

od wczoraj posiadaczką soczewek jestem. okulary grzecznie powędrowały do futerału, a ja dostosowuję swe jestestwo do nowego rodzaju dyskomfortu. wbrew temu co myślałam soczewki też mają swoje wady. czuje się je na oku, na razie mam też kłopot z ostrością widzenia, bo obraz lekko się rozmywa przy gwałtownych ruchach gałką oczną. coś mi się wydaję, że oczętom moim ta proteza za bardzo do gustu nie przypadła, jednak wyboru nie mają.

w domu tylko mama zauważyła zmianę. (możliwe, że dlatego, iż wykrzyczałam na cały blok chyba, że "lecę do okulisty po soczewki!") tata przyglądał się chwilę i zgadywał: ścięłaś włosy, umalowałaś się, przecież tą bluzkę już widziałem. siostra wykazała się większą pomysłowością: jesteś w ciąży! koniec końców wyszło na to, że okulary są tak zintegrowane z moją twarzą, że czy ich nie ma czy są wyglądam tak samo. not true! bez okularów widać, że kącik lewej powieki mi opada, bo nie maskuje tego oprawka! 

...


sobota, 08 sierpnia 2009

...

...brakiem kultury.

w życiu jest tak, że nie wszystkich darzymy sympatią. czasem spotykamy ludzi, którzy samym faktem istnienia powodują u nas zjeżenie się włosów na karku i wyładowanie elektryczne gdzieś w okolicy krzyża. czasem brak sympatii pojawia się z czasem w wyniku zdarzeń różnych. system powiązań towarzyskich sprawia, że albo kontakt z nielubianym osobnikiem zrywamy, bo nie ma potrzeby by męczyć się jego towarzystwem, albo możliwości zerwania nie ma np. ze względu na wspólnych znajomych czy wręcz powiązania rodzinne (najjaskrawszy przykład przerobiony na własnej skórze - siostra/brat z uczuleniem na naszego lubego/lubą). tak więc Nielubianiec się pojawia na horyzoncie. i co?

zauważyłam, z niejaką zgrozą szczerze mówiąc, że sporo osób z brakiem sympatii do Nielubiańca sobie nie radzi. mało, że nie radzi. obnosi się z nim jak z koroną na głowie i to bez względu na okoliczności prezentując, nawet w towarzystwie (co robią prywatnie to ich broszka - mogą nawet rzucać się z pięściami jak im to przyjemność sprawia), ostentacyjną postawę krzyczącą: "zejdź mi z oczu, bo twój widok przyprawia mnie o mdłości." manifestacja taka, choć wywołuje uśmieszek u postronnych, nikomu humoru nie poprawia i zabawy nie czyni lepszą.

do czego zmierzam? otóż zastanawia mnie co jest lepsze: szczerze okazany brak sympatii czy salonowa zabawa w dobre wychowanie. i czy owa szczerość nie jest po prostu zwykłym brakiem ogłady?

...


...

sklepowa wystawa. spodobała mi się.



...


niedziela, 02 sierpnia 2009

...

cała jestem tęsknotą.


...


...

czasem obracam swoje życie w palcach jak jakąś pocztówkę z egzotycznych wakacji zastanawiając się: czy ono jest moje? 

czasem jestem pocztówką obracaną w palcach życia.

a gdyby tak stać się podróżą?

...


Archiwum