...ścieżka na stos...
RSS
czwartek, 28 lipca 2011

...

Muszę się przyznać do grzechu - nie aktualizuję linków do książek, które czytam. Z banalnej przyczyny - zwykle nie chce mi się szukać oferty wydawnictwa bądź dystrybutora pozycji. Tym właśnie sposobem co bardziej uważnych Odwiedzaczy wprowadziłam w mylne przeświadczenie jakobym wciąż i nieustająco mierzyła się z pozycją Carstena Jensena "My, topielcy". Nieprawdą to jest, gdyż po drodze i bardzo przypadkiem nabyłam i wchłonęłam książkę kucharską z fabułą, czyli "Lunch w Paryżu" Elizabeth Bard. 

Recenzji pozycji pierwszej (wciąż zalinkowanej) nie napiszę, ale odeślę Was do doskonałego opisu książki uczynionego przez podglądanego przeze mnie Ezechiela. Sama przeczytałam ją z przyjemnością i nie czuję się na siłach by mierzyć się z kunsztem Autora. Zatem kto ciekaw robi klik tutaj i już może cieszyć się naprawdę zacnym podsumowaniem lektury.

Co się natomiast tyczy pozycji drugiej...


"Lunch w Paryżu to wspomnienia młodej Amerykanki przeżywającej dwa namiętne romanse naraz – z Bretończykiem Gwendalem (...)"

Dokładnie tyle z tekstu okładkowego przeczytałam zanim książka pospiesznym ruchem wsunięta została do stosiku, który zamierzałam wynieść z Empiku. Nie wiem jak inni Czytacze, ale ja książki w bardzo wielu przypadkach nabywam intuicyjnie. Idę wolniutko wśród regałów krzyczących tytułami i czekam na ten, który się do mnie uśmiechnie. Tym razem zalotnie zamrugał romansik - kusząc Paryżem i zapachami rodem z kuchni. Mając ostatnimi czasy dość mocno zaawansowaną frankofilię nie mogłam pozostać obojętną.

Dlaczego nazwałam "Lunch..." książką kucharską z fabułą? Bo zawiera sporą ilość przepisów kulinarnych, z podpowiedziami na sprytne rozwiązania na wypadek "gdyby się coś nie udawało". Autorka serwuje nam bogaty opis smaków, zapachów i wrażeń: dzikiej przyjemności płynącej z jedzenia. Poza tym to banalna historia o dwójce ludzi, którzy się spotkali, pokochali i pobrali i gdyby nie opisy zderzenia się dwóch kultur - amerykańskiej i europejskiej - oraz ów wątek kulinarny byłoby to czytadło nudne i banalne. 

Czy żałuję zakupu? Nie. Głównie dlatego, że nie zwykłam żałować pieniędzy wydanych na literaturę.

Czy polecam? Na wakacje. Do przeczytania i wypróbowania przepisów.

Czy powrócę? Oczywiście! Nie spróbowałam jeszcze ugotować żadnej z polecanych rzeczy, a na kilka mam naprawdę szaloną ochotę.

...


poniedziałek, 25 lipca 2011

...

smakować?

raczej wypić duszkiem.

szybko stygnie.

...


wtorek, 05 lipca 2011

...

mój brak atrakcyjności składa się z setki rzeczy, których inni być może nie dostrzegają, ale ja o nich wiem. i to wystarczy.

bycie atrakcyjnym zaczyna się w głowie. 

...


sobota, 02 lipca 2011

...

Krasnolud: kochanie, nie zauważyłaś czegoś dziwnego?

ja: hmmm... gdzie się podziali ci wszyscy jadący za mną ludzie?

Krasnolud: zwolnili przed radarem, który ty minęłaś jadąc 80 km/h.

ja: aha.

koncentracja na jeździe własnym pasem stylem innym niż hals pozbawia mnie czasem zdolności postrzegania takich drobiazgów jak ograniczenie prędkości i kontrola radarowa.

...


Archiwum