...ścieżka na stos...
RSS
poniedziałek, 22 czerwca 2015

...

- jesteś pewna? - Krasnolud krytycznym okiem popatruje na talerz z ryżem.

- wystarczy. pojem sobie.

w odpowiedzi dostaję pełne wątpliwości spojrzenie. coś na zasadzie: taaaaaak, z pewnością.

trochę mu się nie dziwię. wie ile mogłam zjeść.

...

w niedzielę zaczęłam 3 tydzień diety. nie jakiejś tam cud-diety eliminacyjnej czy coś, ale takiej normalnej, zleconej przez lekarza.

nie chodzę głodna.

nie chodzę wściekła.

tak, żal mi słodyczy.

nauczyłam się pić herbatę i kawę bez cukru.

...

2 tygodnie, 2 oczka w dół.

startowałam z 76,5 kg.

...

Tagi: dieta
12:16, thalie
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 czerwca 2015

...

Nigdy nie lubiłam cyrku. Kojarzył mi się zawsze z męczeniem zwierząt, dusznymi namiotami i przerażającymi twarzami clownów (tak, boję się clownów!). Do mojej mieścinki przyjeżdżał kiedyś cyrk. Chyba nawet nadal przyjeżdża. Unikałam i unikam jak ognia.

Nigdy nie lubiłam cyrku, aż któregoś roku trafiłam na reportaż telewizyjny o pewnej trupie rodem z Kanady. Reportaż zawierał spore fragmenty pokazów akrobatów. Huśtawki, obręcze, liny i ludzie bez kości i stawów na nich. Zakochałam się. Niestety cyrk był odległy, egzotyczny wręcz. Na długie lata nieosiągalny.

Cztery (pięć?) lata temu trupa zawitała do Polski. Dali występ na gdańskiej Arenie. Moje serce i wyobraźnia zadrżały. Ale Gdańsk daleko, bilety drogie. Pozostał cyrk w sferze wyobraźni.

W minionym roku - Warszawa. Bliżej, bardziej osiągalnie. Mimo to odłożyłam marzenie.

Po wczorajszym wieczorze wiem już jednak: ostatni raz. Bo wczoraj widziałam. WIDZIAŁAM. Na żywo. Naprawdę. 

Dotknęłam magii.

Spektakl wystawiany przez Cirque du Soleil w tym roku nosi tytuł Quidam. Jest to opowieść o małej Susie, której zbyt zajęci rodzice nie poświęcają wiele czasu, więc dziewczynka rekompensuje to sobie przenosząc się w imaginowane krainy zabawy i magii.

Feeria barw i świateł, niesamowita muzyka (którą przywiozłam sobie do domu na zakupionej płycie), kostiumy i kunszt artystów sprawiają, że dwugodzinny spektakl mija i nawet nie wie się kiedy to nastąpiło. Popisy akrobatycznego kunsztu, ale też niesamowitej siły i wytrzymałości sprawiały, że momentami zapominałam oddychać. Idealna harmonia, nieprawdopodobna dyscyplina i precyzja chirurgów zaprezentowana widowni sprawiała, że bałam się mrugać by nie uronić nie kropli z tego co działo się na scenie, a momentami wyciskała łzy.

Przedstawienie Cirque du Soleil to uczta. Uczta dla oczu, bo kostiumy to jedno, ale piękno ciał akrobatów to zupełnie inna, po stokroć cenniejsza, wartość. Uczta dla uszu, bo muzyka jest naprawdę prześliczna. A nade wszystko uczta dla duszy - bo taka dawka doskonałości musi wypełnić serce radością i niesamowitym spokojem.

Jeśli tylko będę miała możliwość i kolejną po temu okazję nie zawaham się ani przez moment wciskając przycisk "kup bilet" przy nazwie Cirque du Soleil.

...

Archiwum