...ścieżka na stos...
RSS
wtorek, 28 czerwca 2011

...

na końcu każdej drogi czeka na nas garść wspomnień.

...


...

jeśli zaprzestanę przekładania kartek w kalendarzu czas choć trochę zwolni?

...


niedziela, 26 czerwca 2011

...

oglądałyśmy to:

racząc się tak ślicznie wyglądającą przekąską:

prawdziwie babskie popołudnie, czyż nie? 

...


sobota, 25 czerwca 2011
...
...
piątek, 24 czerwca 2011

...

- kochanie, mój kuzyn w czerwcu bierze ślub...

- mhmmm...

- i mamy zaproszenie na wesele. no ja wiem, że ty nie lubisz takich imprez...

- ale chciałbyś, żebym z tobą poszła?...

- no...

- no dobra.

...

no poszłam. w sukience ze ślubu Kota, bo z bieżącej kreacji jakoś mi się wyrosło. w nowiutkich butach, kupionych na wesele, na które w roku ubiegłym nie dotarłam, a które okazały się być straszliwie niewygodne. nawet zatańczyłam całe dwa razy zanim korzystając z tego, że Tata Krasnoluda musiał w nocy wrócić wróciłam z nim. 

śluby mnie przerażają. 

wesel nie znoszę.

niektórzy mówią, że to dlatego, że nie byłam jeszcze na naprawdę dobrym. nieprawda. Kocie wesele było bardzo sympatyczne. to wczorajsze też. na weselu Arlona wybawiłam się tak, że dwa dni miałam problem z chodzeniem.

odrzuca mnie idea rodzinnego spędu, na który większość jedzie, bo wypada, a tak naprawdę mało kto się cieszy za to sporo gości liczy straty z tym związane.

przeraża mnie fakt, że w czasach niełatwych życie zaczyna się od kilkunastu? kilkudziesięciu? tysięcy wyrzuconych w błocko - na organizację jakiegoś one night party.

i wkurzają mnie pytania: a kiedy wasze wesele?

...

a piosenka na dziś jest taka.

tęsknię.

...


środa, 22 czerwca 2011

...

wiedźma oswaja samochód.

(albo samochód oswaja wiedźmę. tego chyba nikt nie jest pewny)

po tym jak jakaś dobra (czyt.: pozbawiona wyobraźni i instynktu samozachowawczego) dusza dopuściła do tego by wiedźma prawo do poruszania się pojazdem pewnej kategorii po drogach publicznych uzyskała stało się jasnym, że jakieś auto w domu pojawić się powinno.

i takoż się zdarzyło. dość szybko nawet.

i teraz następuje oswajanie.

podsumować to można krótko i treściwie: omatkoboskoczęstochosko!!!

samochód gaśnie, kierowcy się wkurzają mając przed sobą coś co wlecze się 50 km/h, a wiedźma klnie jak szyper kutra rybackiego - szczególnie na pieszych wyłażących w miejscach gdzie za cholerę być ich nie powinno. i przy parkowaniu. biedny Krasnolud chyba szyję sobie wykręci rozglądając się za paniami obyczajów nieciężkich, które to wiedźma wzywa często i z pasją. 

jazda zygzakiem i zaczepianie pobocza też jest póki co w standardzie.

no. jakby ktoś miał chęć zaliczyć zwichnięcie szczęki (to w wyniku szoku), śmierć z nudów (parkowanie albo wjazd do garażu) albo kilka emocjonujących momentów w związku z ruszaniem ze skrzyżowania to zapraszam na przejażdżkę.

a Ojciec radził: kup sobie malucha... heh.

...


środa, 15 czerwca 2011

...

jutro.

za moją przyszywaną siostrzyczkę i bratnią duszkę.

z tej oto okazji:

Emocje w życiu codziennym. Analiza kulturowych, społecznych i organizacyjnych uwarunkować ujawniania i kierowania emocjami.

a odczycik ten:

Lic. Marta Nowakowska (Uniwersytet Łódzki)
Kreowanie świata poprzez język w filmach Solidarni 2010 oraz Mgła

Michi się bardzo denerwuje, więc dobra energia się jej przyda.

wszystkim zaangażowanym dziękuję.

...


wtorek, 14 czerwca 2011
...
najlepsze dnia dzisiejszego.

...

Darmodziej

Szedł wczoraj tędy gość
wydłużał dumnie krok
z okna widziałem go
więc wytężyłem wzrok
na flecie chorał grał
melodię niczym dzwon
i był w niej cały żal
cudowny długi ton
a ja widziałem nagle
że to on

Pobiegłem za nim wnet
w koszuli niczym duch
a pośród śmieci stert
brzęczały stada much
i boży świat już spał
pierzyna koi znój
idylla sennych ciał
gdy miłość stoczy bój
mnie tylko ciągle dręczył
pytań rój

Ja za nim biegłem w ślad
on miał nerwowy chód
ze skóry węża płaszcz
i bił od niego chłód
i spojrzał na mnie zły
ten bardzo dziwny pan
na twarzy ślady blizn
i ciało pełne ran
a ja wiedziałem nagle
skąd go znam

I brak mu było tchu
więc drżał ten dziwny gość
ten flet pożyczył mu
sam mistrz Hieronim Bosch
księżyc przyświecał nam
utonął w nocy dzień
ja domokrążcy cień
lecz już wiedziałem że to
Darmodziej
mój Darmodziej

Mój Darmodziej
losu pan z duszą wędrownika
on hula w snach naszych snach
światła dnia unika
mój Darmodziej
piękne zło jad ma pod językiem
gdy sprzedaje wszystkim nam
igły ze słownikiem

Szedł wczoraj tędy gość
słyszałem fletu zew
lecz go dosięgła złość
i w ziemię wsiąkła krew
podniosłem jego flet
i zabrzmiał niczym dzwon
i był w nim żal i gniew
cudowny długi ton
i pomyślałem nagle że
ja to on

Wasz Darmodziej
losu pan z duszą wędrownika
ja hulam w snach waszych snach
światła dnia unikam
wasz Darmodziej
piękne zło jad mam pod językiem
sprzedaję wam wszystkim wam
igły ze słownikiem
...

poniedziałek, 13 czerwca 2011

...

podobno życie to sztuka sprawiania sobie małych przyjemności. nie wiem czy ta myśl przyświecała Riziakowi, kiedy wpadła na pomysł byśmy zrobili sushi, ale nawet jeśli nie to finał owej był przyjemnością w formie czystej.

oczywiście, jak to z nami, nic nie obyło się bez progów do przeskoczenia. największym okazało się być święto, o którym jako prawdziwi przedstawiciele wiary katolickiej pojęcia nie mieliśmy. a jak święto to pozamykane niemal wszystko. zakup ogórka graniczył z misją niemożliwą - na szczęście okazało się, że nie wszyscy świętują po katolicku, są tacy co świętują handlowo i ogórek i rybka zostały zdobyte.

potem była kwestia gotowania ryżu. niby nic - każde z nas kiedyśtam ryż gotowało. tyle, ze zwykle zależało nam na tym by się on nie kleił, a nie odwrotnie. ale się udało. kleił się tak, że potem zdejmowaliśmy ryż Riziakowi z twarzy, a ja wyciągałam z dekoltu ;)

elementem sadystycznym było nakazanie Krasnoludowi skrobania ogóra. 

sushi było świetne. nawet uramaki wyszły choć pojęcia nie mieliśmy jak to zwinąć żeby ryż był na zewnątrz. juzz gugul włączyło się nam dopiero jak Riciek podjęła próbę eksperymentalną. słuszną zresztą w zamyśle.

obżarliśmy się. bardzo, bardzo.

a na deser były lody z poziomkami własnej hodowli. 

...

zdjęć nie ma, bo mój aparat się zbiesił.

...

ja chcę dużą kuchnię!!!

...


piątek, 03 czerwca 2011

...

tak Mama Rohirrima i Lichmastera umiliła nam życie w biurze.

...


Archiwum