...ścieżka na stos...
RSS
środa, 30 czerwca 2010

...

nie po raz pierwszy udałam się wczoraj obejrzeć trening Krasnoluda. mogę (czynnie) nie podzielać jego pasji, ale poobserwować zawsze. 

trenujące towarzystwo zebrało się na sali. kilku sporych chłopaków i jedna malutka (mój wzrost i pewnie połowa mojej wagi) dziewczyna. powolutku się rozgrzewają i nagle Dorota pyta: a ty nie chcesz potrenować z nami?

mało z krzesła nie spadłam. i oczywiście odmówiłam. jako żywo w pamięci mej zmaterializował się fragment czytanej właśnie książki.

Przeciwnicy naprawdę oszczędziliby sobie całej masy problemów, wciskając mi do ręki miecz i uciekając bez oglądania się za siebie. Doskonale pora­dzę sobie z pocięciem się na kawałki bez dalszej pomocy z ich strony.
Olga Gromyko, Zawód: wiedźma

broń biała pociąga mnie bardzo, nie przeczę. ale co innego podziwiać, a co innego samemu używać. z moimi zdolnościami stanowiłabym zapewne zagrożenie dla siebie i większości trenujących ze mną ludzi. będę łaskawa. poprzestanę na patrzeniu.
...

poniedziałek, 28 czerwca 2010

...

niedzielna wycieczka w górach. Tatry się wypogodziły chyba specjalnie dla nas. wycieczka miała być leciutka, taka w sam raz na rozpoczęcie sezonu - Dolina Kościeliska i powrót. ale dolinka albo się skurczyła, albo ja urosłam od ostatniego tam pobytu (jakieś 20 lat) i o godzinie 12.00 stawiliśmy się z Krasnoludem na herbatkę w schronisku na Ornaku. spojrzeliśmy na zegarki, spojrzeliśmy po sobie i grzecznie potuptaliśmy do mapki. no dobra, skoro tak tu szybko poszło to chodźmy żółtym szlakiem do Doliny Chochołowskiej i wrócimy sobie tamtą dolinką do autka. jak pomyśleli tak też uczynili. efekt?

grzbiecik pomiędzy dolinkami okazał się dość pokaźny i moje kolana zdechły. dziś łażę jak połamana, ale szczęśliwa jestem jak norka.

na koniec zdjęcie, które stanowi kwintesencję wiedźmowego stylu po górach chodzenia. dziw, że mnie jeszcze jakiś zakopiański Abnegat nie ratował ;)


...


czwartek, 24 czerwca 2010

...

wprawdzie martwica mózgu mi nie minęła jeszcze całkiem, ale mam się lepiej niż miałam.

może to ten mail, na który gdzieś tam pod skórą czekałam?

a może nowe perfumy? 

kto to wie.

...

po 3 tygodniach zmagań wróciłam do picia kawy.

bez czekolady i pochodnych żyć można. bez kawy - nie.

po drugim bezkawowym tygodniu miałam chęć gryźć i kopać tych co kawę pili, a całemu światu odpowiadać na każde zapytanie słowami: idź i wychędoż się sam.

wczoraj położyłam kres swej męce i wypiłam kawusię jak normalna wiedźma. doooooobrze mi.

...

mam nową parę butów. możecie mi mówić per centurionie.

...


piątek, 18 czerwca 2010

...

w kinie - Drużyna A.

ukochany kiedyś serial doczekał się wersji filmowej. poza bohaterami niewiele ma w samym serialem wspólnego, ale co się pośmiałam to moje. zwłaszcza na scenie z lataniem czołgiem (nie pytajcie).

wczoraj szkolenie z wydatków strukturalnych. niezłe nawet. później popołudnie z Krasnoludem. dobry obiad, dobra herbata, spacer po uliczkach Kazimierza.

jakby ktoś błądził po Krakowie to polecam kawiarenkę SATORI na św. Józefa. przyjemne miejsce.

wieczorem Absynt na Miodowej z jego rustykalnym klimatem.

w domu byłam bardzo późno.

...

kupiłam nową płytę Raz Dwa Trzy. już samo opakowanie płyty cieszy. mam słabość do wydań "w tekturce".

...

mentalnie jestem trupem.

rozważam rzeczy, których istnienie bądź znaczenie do tej pory skutecznie negowałam.

małe rzeczy nie cieszą mnie wcale lub na bardzo krótko.

mam ochotę przegonić wszystkich precz.

martwiak. zombie. upiór.

w mojej skórze.

jakoś muszę się z tego wydobyć zanim narobię głupot.

...


poniedziałek, 14 czerwca 2010

...

Zamek Siewierz

widok na zamek.

brama z mostem zwodzonym. działającym.

wnętrze zamku z wiedźmą. 

fasada kościoła pw. św. Macieja Apostoła.

brama biskupia.

wnętrze kościoła - zdjęcie robione przez szybę w drzwiach, gdyż świątynia była zamknięta na głucho mimo dnia, który święcić nakazano.

a tu fragment menu z miejscowej karczmy.

nie miałam odwagi tego spróbować.

...


poniedziałek, 07 czerwca 2010

...

podsumowanie.

takiego księcia to ja bym nie chciała - przyjaciel przystojniejszy.

fabuła taka sobie, ale przynajmniej się coś działo.

urocze widoczki na perskie miasta.

muzyka trąciła mi Piratami z Karaibów.

pocałunek nastąpił w najmniej ku temu odpowiedniej chwili.

czyli wszystko jakby w normie i  bawiłam się dobrze.

jeśli ktoś nie oczekuje głębokiej myśli filozoficznej, fabuły misternej jak koniakowskie koronki i zadumy po skończonym seansie nad losem człowieczym to spokojnie może się wybrać.

...


niedziela, 06 czerwca 2010

...

wczorajsze spotkanie uznaję za udane. niedużo nas było, ale za to wesoło. poznałam osobiście męża Gacki oraz Wroniusza i Anię. moja siostra tylko biedna była, bo jej schorowany nos postanowił krwawić i... krwawił całą imprezę. 

...

dziś rano po przebudzeniu odkryłam, że na moim oknie zamieszkał taki oto piękniś:



nie przeganiam.
...

sobota, 05 czerwca 2010

...

notatki poczynione w trakcie przygotowań do wyjścia.

...

siostra: *wydaje dźwięk jakby coś mordowała* jakby co to moja szafa! *wrzeszczy*

ja: aha...

...

chwilę później.

siostra: mam za dużo rzeczy.

ja: może zmienię hasło na allegro?

siostra: nie! to by mnie zabiło!

...

a na koniec złota myśl.

siostra: nadmiar rzeczy szkodzi. ale za to jak cieszy.

...


wtorek, 01 czerwca 2010

...

staram się by stany emocjonalne, które na tym blogu do porzygania werbalizuję, nie wpływały na moje życie codzienne.

serio, serio.

w realu (w biedronce i tesco też nie) żadnego targania szat, włosów i czego tam jeszcze nie ma.

...

żyję bez czekolady. zamiast niej spożywam koktajle mleczne. przynajmniej na razie, póki czegoś innego nie dopadnę.

...

tęsknię.

do morza.

i do kawy z I-kunem.

ale i morze i stolica daleko (odległościowo i finansowo), więc na razie sobie potęsknię.

...

dobre rzeczy się kończą.

czasem nagle.

ale nie można ustawać w poszukiwaniach.

...

z serii "dialogi różne"

Jopika: deser jest pyszny - moje dzieciaki wręcz wciągnęły

Jopika: a one są testerami

Sephien (Katarzyna): nooo

Sephien (Katarzyna): dzieciaki są dobrymi testerami

Sephien (Katarzyna): jak niedobre wyjdzie to bezlitośnie wytkną

Jopika: mhmmmm

Jopika: niestety

Jopika: choć starszy już jest delikatniejszy

Jopika: bo kapuje że trzeba się namęczyć aby przygotować

Sephien (Katarzyna): hehe

Sephien (Katarzyna): już się uczy życiowej obłudy nazywanej tak ładnie taktem

...


Archiwum