...ścieżka na stos...
RSS
środa, 20 maja 2015

...

trzydniowy weekend u Futrzaków naładował mnie pozytywną energią na dłuższy czas.

czysty relaks, dobre jedzenie, wino.

i poczucie, że nic nie muszę, że nic nie trzeba.

i rozmowy - dużo, dużo słów okraszonych emocjami.

to cenne jest. móc się tak oderwać.

i jedyne czego żal, to że sen trwa tak krótko.

...

Tagi: życie
09:40, thalie
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 maja 2015

...

robocze jakieś takie znalazłam. tu nie przepadnie.

...

Przemierzył salę krokiem pewnym i pełnym nonszalancji. (tu można wstawić opis typowej tawerny fantasy z centaurami grającymi w kości i krasnoludami pijącymi piwo i śmiejącymi się hałaśliwie. można też zaznaczyć, że mimo iż to mocno szemrane towarzystwo nikt nie pokusiłby się o kradzież czy napaść na Bąda, choć jego ubiór i postawa stanowiły czystą prowokację)

- To co zwykle. Zmieszane, nie wstrząśnięte.
Z przyjemnością patrzył jak barman wprawnymi ruchami przygotowuje jego ulubionego drinka. Do niewysokiej szklanki z rżniętego szkła (tak to sie chyba nazywa) posypały się kryształy kruszonego lodu, które zalawszy świeżo wyciśniętym pomarańczowym sokiem barman zmieszał z niemal nabożną czcią - dwa razy w prawo i trzykrotnie w stronę odwrotną niż wskazówki zegarów. Po tym rytuale nastąpił ulubiony Nigdzie moment. Krople wyciągu z piołunu wpadały w głębię szklanki i rozpływając się tworzyły w słodkiej toni zdradliwe żyłki błękitnawej goryczy. Ach, zupełnie jak życie  - pomyślał nie po raz pierwszy agent. Ów drink, nazywany przez niego pieszczotliwe Błękitnym Kąsem, był swego rodzaju trybutem Bąda dla jego nieszczęśliwego dzieciństwa. Każdy łyk niosący w sobie gorzką piołunową nutę krzyczał do niego: nie zapominaj kim byłeś! Stał więc przy kontuarze, a jego melancholia otaczała go coraz to szczelniejszym płaszczem. To był jego moment, jego chwila w przestworzach. Zamyślenie, kontemplacja, modlitwa.
Jak niewiele w życiu mam prawdziwych przyjemności - myślał. Czasem jakaś sylfida pozwalała mu czesać swe długie widmowe włosy w upalnym klimacie Zachodniej Esterii (czy czegośtam) chłodząc jego ciało. Czasem jakiś młody chłopiec pozwoliwszy się zdeprawować targał jego nerw słuchowy spazmatycznym krzykiem, drąc jednocześnie prześcieradło. Wszystko inne było pracą. Wszystko inne było ucieczką od dzieciństwa.
...



Archiwum