...ścieżka na stos...
RSS
wtorek, 28 kwietnia 2009

...

najważniejsze spotkania odbywają się w duszy na długo przed tym gdy spotkają się ciała

...



niedziela, 26 kwietnia 2009

...

w siodle.

taki prezent od Krasnoluda.

wrażenia?

niesamowite.

bałam się jak cholera. koń wytknął mi największą ze słabości mojego ciała - kłopot z równowagą i koordynacją ruchową. nabiłam sobie piękny fioletowy siniec przy zsiadaniu - zaczepiłam o łęk siodła. po 30 minutach jazdy czułam jakbym przeszła się kilkanaście kilometrów.

mimo to spróbowałabym drugi raz bez wahania. za niesamowite uczucie kontaktu z cudownym zwierzęciem jakim jest koń. za to, że zawsze podziwiałam jeźdźców. za dreszcz emocji.

nigdy w życiu nie pomyślałabym, że taka niespodzianka może mi się spełnić.

cudownie.

wybrałam to zdjęcie, bo klaczka ślicznie zapozowała.

...


piątek, 24 kwietnia 2009

...

Leje na Pokład - Panna z Aughrim


Bądź znów moją panną z Aughrim

Taką jak pamiętam Cię

Bądź jak szczęścia puchar złoty

Którym los napoił mnie

 

Powiedz czy już nie pamiętasz

Wiatru pieśni i szumu drzew

Wtedy usta szczęścia pełne

Teraz oczy pełne łez

 

Proszę powiedz Sroga Pani

Na ten los skazałaś mnie

Moje serce poranione

Przygarnęło morze złe

 

Mokną w deszczu włosy złote

Cała z rosy skóra Twa

W mych ramionach Twoje ciało

Niosę dziś do niebios bram

 

Mokną w deszczu loki złote

Cala z rosy skóra Twa

Lecz nie będzie na mnie czekał

Święty Piotr u Niebios Bram.

...


czwartek, 23 kwietnia 2009

...

upiłam się. winem czerwonym. słodkim.

w tle gra muzyka Romka Roczenia.

w myślach szał ciał.

w ciele zero myśli, poza jedną: "spać!"

...

pijana wiedźma. zakochana wiedźma. nieszczęśliwa wiedźma. pijana wiedźma.

...

pijana.

...


...

wczoraj około godziny 21:11 zabawa rozpoczęła się na nowo.

...


sobota, 18 kwietnia 2009

...

każdy z nas wcześniej czy później spłonie w ogniu swoich namiętności.

jedyne co możemy zrobić to drogę ku temu uczynić możliwie przyjemną.

...


...

tlen.pltęsknię, tęsknię, tęsknię.

zwariowałam.

ale tylko nocą i bez świadków potrafię się przyznać do tego.

...


wtorek, 14 kwietnia 2009

...

sennika wiedźmowego odsłona pierwsza.

...

śnił mi się Mordimer Madderdin. ten z książek Jacka Piekary, które tak kocham. śniony inkwizytor został oskarżony o herezję i miał być ścięty. tak więc był plac, na placu podest i pieniek. i kat. i wrzeszczący tłum. jak ktoś oglądał filmy różne różniaste to wie jak to wygląda. 

inkwizytor w srebrzystej zbroi (sic! kto ścina człowieka w zbroi?), w czarnym płaszczu z osławionym już złamanym krzyżem czeka na wykonanie wyroku. i nagle... tatadadattataaaam! scenka jak z Sienkiewicza. "mój ci on!". tylko nie wiem czemu z kirem zamiast białej płachty. ale podziałało, bo...

następna scena rozgrywa się w moim mieszkaniu. nie, nie tym, które dzielę z rodzicami, tylko w tym które chciałabym posiadać. piękny, nowoczesny lofcik z minimalistycznym umeblowaniem. mieszkanie ewidentnie moje. ewidentnie mieszkam w nim sama (chyba, że z kobietą jakąś związana jestem, bo w szafce na buty tylko damskie obuwie stoi). koń inkwizytora stoi w przedpokoju (!) i je cukier w kostkach z wiaderka. nie pytajcie. inkwizytor siedzi w mojej kuchni z kubkiem kawy w uzbrojonej w rękawice dłoni (też nie wiem jak to zrobił, ale szacunek). za cholerę nie rozumiem dlaczego jest rudy. na placu nie był. chyba. on nic nie mówi, a ja wrzeszczę na niego, że przez głupie pomysły jegomościa musiałam założyć "to debilne wdzianko". znaczy suknię jak dla XVII-wiecznej ladacznicy. ślicznie. moje pretensje chyba nie robią na nim wrażenia. na koniu też nie.

kolejna scena snu. tonę. w jakiejś takiej paskudnie śmierdzącej i mętnej wodzie. po chwili orientuję się, że woda nie jest mętna tylko zabarwiona krwią. i ja w tej krwawej kipieli sie topię. desperacko nie chcę dać się ściągnąć pod wodę. "debilne wdzianko" mocno mi to utrudnia. rozglądam się wokoło w poszukiwaniu jakiejś belki, gałęzi, brzytwy (!). po powierzchni wody pływa ciało. srebrna zbroja i płomiennorude włosy zdradzają właściciela. idę pod wodę.

...

sympatyczny sen, prawda?

nie. nie obudziłam się z wrzaskiem. topielcy nie krzyczą.

...


poniedziałek, 13 kwietnia 2009

...

nie mam siły na czekanie.

na nadzieję.

na zastanawianie się: co? kiedy? jak?

więc...

od dziś niczyja.

...


niedziela, 12 kwietnia 2009

...

niewiele jest rzeczy, których jestem w swym życiu pewna. nie jestem nawet przekonana o miłości do mężczyzny, z którym jestem (co ten łaskawie jakoś mi wybacza i cierpliwie znosi różne moje załamania wiary w przyszłość pogłębiając nieodmiennie mój dług wdzięczności wobec niego i niechęć do siebie samej).

niepewność moja naraża otaczających mnie ludzi na różne kłamstwa i pół-kłamstwa im mówione. jeżeli bowiem "lubię" to tak naprawdę "chyba lubię", a "kocham" ubarwione jest niedopowiedzianym "tak mi się wydaje" to chyba są kłamstwa, prawda?

ryzykanci ci ludzie.

a niepewność kwitnie sobie we mnie i rozrasta się bujnym bluszczem za nic mając napotkane w moim życiu dusze. i mnie samą.

nie przeganiam jednak niepewności.

po stokroć wolę ją od jej siostry bliźniaczki - pychy.

...


 
1 , 2
Archiwum