...ścieżka na stos...
RSS
wtorek, 30 marca 2010

...

w wykonaniu Waldemara Malickiego.

nie jestem koneserką muzyki klasycznej. tak naprawdę w ogóle na muzyce klasycznej się nie znam. jednak talent Maestro i jego poczucie humoru sprawiły, że nagle świat chopinowskich nutek stał się jakby bliższym.

dobre emocje.

miłe wspomnienie.

i młodziutcy wykonawcy - uczniowie krakowskich szkół muzycznych.

a na koniec wiolonczelistka. widok niezapomniany.

(tak - widok. a dlaczego to niech się już każdy sam domyśli.)

...


piątek, 26 marca 2010

...

Akemi mnie natchnęła to napiszę.

...

człowiek jest istotą, która zdrowie psychiczne w sporej mierze zawdzięcza swojej zdolności do pielęgnowania nadziei oraz tworzenia marzeń. niektóre elfickie wiedźmy też tak mają. 

w poprzedniej notce wspomniałam o pragnieniach małych, takich, których brak spełnienia nie odbije mi się raczej czkawką i krzywdy żadnej psychice nie wyrządzi. 

jest jednak jedno marzenie, które wykwitło sobie we mnie jakiś już czas temu i jest po prostu cennym. opisać je można krótko, jednym jedynym słowem: żagle.

aby dać pełen obraz sytuacji powiem, że o żeglowaniu wiedźma pojęcia nie ma żadnego. morze i statki kocha książkowo (lub z książek - jak kto woli). na myśl o włażeniu na reje, które to tak malowniczo Greg swego czasu opisał robi się wiedźmie słabowicie (lęk wysokości zaimplikowany bardzo konkretnie). i generalnie jest z wiedźmy wilk morski jak z Brada Pitta pirat.

ale marzenie jest. i pozwala zasypiać myśląc o spienionej fali i pochylonym pokładzie pod stopami.

takie marzenie.

...


wtorek, 23 marca 2010

...

weekend spędziłam pracowicie na wymiataniu zimowego kurzu z mojej szafy. mam szczerą nadzieję, że z kurzem wymiotłam też zimę. z całą pewnością pozbyłam się części garderoby. znowu.

sprzątanie uświadomiło mi też konieczność wprowadzenia pewnych rozwiązań logistycznych do mojego pokoju. lista zakupów utworzona - trzeba tylko znaleźć czas i chęć na jej realizację. tymczasem pogoda jest tak piękna, że na samą myśl o spacerze po marketach budowlanych chce się tylko machnąć ręką i pomysły post-porządkowe puścić kantem.

wisi nade mną wizja dentysty. tak od poranka. odkryłam bowiem, że plomba w mojej wielokrotnie już zmolestowanej i kompletnie martwej dwójce zwietrzała nieco i z lekka nieprzyjemnie się powietrze wciąga. wiele do uratowania to tam już nie ma, ale trzydziestka bez zęba z przodu to troszkę nie moja bajka, więc będę musiała zamknąć oczy, otworzyć paszczę i starać się nie pogryźć pani stomatolog. jak się już umówię na wizytę oczywiście. boję się jak diabli.

znowu mam napadową chęć robienia prawka jazdy. napadową, bo jak zasiądę za kółkiem to mi przejdzie. prześladuje mnie wizja granatowego mini morrisa z białymi paskami na masce. stąd te napaści.

i taniec brzucha. drugi mój niedorzeczny pomysł.

słowem: psychiatra potrzebny od zaraz.

...


czwartek, 18 marca 2010

...

...czarowanie.

niniejszym uważam za rozpoczęte. pierwsze rzeczy za drzwi wyrzucone, pierwszy kurz z szafy wymieciony.

tak mnie przed pracą na czary natchnęło. pofrunął płaszczyk zimowy stary. pofrunęły znoszone już sweterki. i bluzeczki. trochę się luźniej w szafie zrobiło. a, że o 7 rano? a co to szkodzi?

...

wczorajszy wieczór u Kota baaaardzo udany. Kot pyszne mufiny zrobiła, a i żurawinówka całkiem zacna. i jeszcze forma do tarty mi się dostała - tak w ramach wspierania mojego rozwoju kulinarnego.

...

dziś znów francuski.

słonko się uśmiecha blado.

a w mieszkaniu rano miałam psa. wpadło to to, rekonesans zrobiło po pokoju po czym wywaliło brzuch do góry żeby głaskać. dzieci i psy to stworzenia absolutnie bezstresowe.

...


niedziela, 14 marca 2010

...

ciepłe bardzo i słodkie bardzo. dobre na sen. tym lepsze, że przygotowane w nowej kuchni. 

ja materialistka jakaś jestem. cieszą mnie rzeczy nowe. a nowych ci u mnie dostatek.

nowa kuchnia - już wspomniana. naprawdę ładna i wreszcie funkcjonalna. efekt trudny do osiągnięcia na powierzchni o wymiarach 2x4 metry ograniczonej z jednej strony oknem, z drugiej drzwiami.

nowe książki. "Zbieracz burz" Mai Lidii Kossakowskiej i "Kobiety morza" Davida Cordingly. i słownik obrazkowy języka francuskiego.

chyba nieźle jak na jeden weekend?

...

za oknem pada deszcz. a Piotr przysłał mms z zaśnieżoną okolicą i komentarzem: i ciągle sypie

chcę już wiosny. może jak zrobię porządek w szafie to przyjdzie?

...


czwartek, 11 marca 2010

...

ze śmiechu. Krasnolud właśnie mi przesłał i nie mogę się nie podzielić. 


...


poniedziałek, 08 marca 2010

...

tlen.pl

21:49:17 sephien: ja to mam życzenia, nie?
21:49:51 Grerr: niesamowite 
21:50:08 Grerr: przewidzieć Twoje życzenia to musiałbym mieć kilka lodówek z dziwnymi produktami

...

no co? to tylko lody waniliowe były. w polewie kawowej. a to, że pora na zakup dość dziwna i produkt w mojej mieścinie o tej godzinie nieosiągalny? szczegóły.

...


tlen.pl
środa, 03 marca 2010

...

wmawiam sobie i innym, mimo że dziś za oknem sypie śnieg. jednak mam taki poziom energii i zadowolenia, że nawet tynkowo-szpachlowa mąka zasypująca mi półki nie jest mnie w stanie do niczego zniechęcić.

i w domu już nie chce się siedzieć. a tu kurcze się cud buduje, no... uzależnienia są złe.

...

ciekawy TEKST przeczytałam dziś. polecam. 

w głowie Marynarz z Terre-Nueve.

wczorajszy francuski całkiem mile wypadł. okazało się, że jednak nie wszystko mi z główki wyparowało przez te 10 lat przerwy, czyli nie taka wiedźma głupia jak się (u)maluje.

nowy film Polańskiego całkiem przyjemny. można iść do kina i nie będzie żalu za wydane pieniążki.

...

z serii rozmowy babskie. kupowanie mp3 playera.

10:38:40 E. w krakowie jest dostępny jeszcze kolor czekoladowy
10:38:47 E. ale kosztuje 299 zk
10:38:57 E. wkurza mnie dopłacanie 50 zeta za kolor tylko....
10:39:29 ja: dla mnie czarny jest ok
10:39:48 ja: pewnie, że czekoladka taka niesztampowa by była
10:39:56 ja: ale 50 zeta to fajne majtki ;)

...


poniedziałek, 01 marca 2010

... lekka się czuję. 

wczorajsze koncerty szantowe wypadły genialnie. wpierw o 12.00 koncert szanty klasycznej. naprawdę piękna rzecz. czyste męskie głosy, żadnych instrumentów. można zamknąć oczy i... pożeglować. szczególnie do gustu przypadły mi występy zespołów Brasy, Majtki Bosmana i North Wind. koncertu finałowego nie zobaczyłam do końca, ale nie żałuję ani troszkę. nie żeby zły był. Cztery Refy pięknie zagrały, a występ zakończyli moją ukochaną Margot. po prostu postanowiłam zrobić coś innego czego pogodzić z koncertem zwyczajnie się nie dało.

dzień oprócz wrażeń muzycznych przyniósł z sobą ładunek pozytywnych przeżyć z gatunku "osobiste". wszystko za sprawą Piotra, który wpierw uświadomił mnie, że szanty to już, potem obdarował wejściówkami na niedzielne koncerty, a następnie przyprawił o stan osłupienia. kiedy witałam się z nim w Rotundzie nic nie zapowiadało, że godzinkę później moja szczęka zadzwoni o podłogę. a zadzwoniła, i to konkretnie bardzo, kiedy do mojego otumanionego mózgu dotarło, że stojący na scenie wśród załogi North Winda mężczyzna nie jest podobny do Piotra, ale jest Piotrem w osobie własnej. mój sojuszowy kolega i czatowy bard (dykteryjki w jego wykonaniu to rarytas prawdziwy) jest bardem rzeczywistym bardzo.

bardzo mnie cieszy, że udało się nam razem wyskoczyć na obiad i spędzić trochę czasu na rozmowie. żal było się rozstawać, bo Piotr kompanem jest wdzięcznym, w związku z czym postanowienie zapadło o odprowadzeniu go na pociąg. i z tej właśnie przyczyny koncertu do końca nie zobaczyłam. nie żałuję.

wielkie podziękowanie Piotrowi się należy. za pierwsze i drugie wrażenie. za pozytywną energię. za płytę z dedykacją i podpisami "załogi". a przede wszystkim za to, że chciał się spotkać. jestem zaskoczona i szczęśliwa zarazem. i mam po cichu nadzieję, że dla niego spotkanie ze mną było jeśli nie równie pozytywne, to choć nie męczące.

...


...

p.s. wybaczcie chaos panujący w tej notce, ale zdolność logicznego opowiadania zdarzeń zatraca się w dzikiej radości.

p.s.2. jutro pierwsza lekcja francuskiego.
...

Archiwum