...ścieżka na stos...
RSS
sobota, 31 stycznia 2009

(...)

Nie wiem czy imię mam
Nazwij mnie pieczęć złam
Co dzień się ranię sam
W rozpaczliwej zabawie
Czy jestem aniołem
Dlatego że krwawię?

(...)

Mirosław Czyżykiewicz


wtorek, 27 stycznia 2009

...

kilka dni sztormu.

teraz stoję na bezludnej wyspie.

...

nie, nie wypatruję białych żagli.

...


poniedziałek, 26 stycznia 2009

...

nie chcę ślubu.

kojarzy mi się z jakąś porażającą ostatecznością.

nie czuję się gotowa na ostateczność.

...

nie chcę dzieci.

przeraża mnie odpowiedzialność za drugiego człowieka.

bezwolnego człowieka.

bezbronnego człowieka.

małego człowieka.

...

w jakiś sposób nie chcę dorosnąć.

...

jestem niedojrzała emocjonalnie.

wstyd.

...


wtorek, 20 stycznia 2009

...

odradzam się.

odzyskuję zmysły.

czy zakwitnę?

...

kiedy dotykasz mnie potajemnie...

...


piątek, 16 stycznia 2009

...

ostatnimi dniami chodzę lekko niedospana.

nie, to nie sesja. ten etap życia mam już za sobą.

to ludzie. ludzie z serwera.

nigdy w życiu nie podejrzewałabym, że mogę tyle czasu spędzić na sieci. na rozmowach. 

i nawet nie zauważam jak prędko mija noc....

...


poniedziałek, 12 stycznia 2009

...

serce nie sługa...

ale czasem trzeba samemu sobie wymierzyć siarczysty policzek.

...


poniedziałek, 05 stycznia 2009

...

ostatnio mam okres intensywnych spotkań towarzyskich z ludźmi obcymi.

w niedzielę poznałam Kwaskę. gracz CK. kolejny. jakoś tak łatwiej ich spotkać niż ludzi z własnego sojuszu.

okazał się sympatycznym człowiekiem o dużym poczuciu humoru i wysokiej kulturze osobistej. ponadto jest ekspertem nie tylko od traviana, ale też od wózków dziecięcych. *śmiech*

knajpka, w której byliśmy naprawdę godna zapamiętania i polecenia.

Absynt. Kraków. Kazimierz. Miodowa. tam szukać.

dobre grzane wino.

dobra latte z likierem karmelowym.

dobre grzane wino.

Kwaska i jego Jaś Wędrowniczek.

dobre grzane wino.

Detriel i niebieski absynt.

dobre grzane wino.

i tylko kierowców było widać, bo grzecznie Tigri z Gabi czekoladę na gorąco i herbatkę sączyły.

dobre grzane wino. *chyba się powtarzam?*

nie zapytałam Grerra jak smakują tosty....

i kelnerka była śliczna.

i miejsca dużo.

i kanapa wygodna.

i mentos z kangurzyc poszli około 19. *radość*

no i to wino takie dobre było....

...

znowu poszłam spać późno. i tym razem wcale nie z powodu nocnych pogadanek z jednym takim inkwizytorem.

...


czwartek, 01 stycznia 2009

...

rok 2008 żegnaliśmy w leśnym zaciszu Tygrysa.

ekipa: ja, Grerr, Besia, Tigri, Gabi, Bloody.

śliczny drewniany domeczek z kawałkiem lasu za płotem.

gulasz z daniela.

pozytywna energia skupiona na powierzchni ok. 49m2.

winko.

szalone stroje.

zabawa. zabawa. zabawa.

udowodniłam, że kozaki świetnie się sprawdzają w roli obuwia wieczorowego.

Besia nie zrobiła ani jednego zdjęcia - fakt godny odnotowania, bo moja siostrzyczka robi ich zawsze mnóstwo.

bieganie w samej sukience po mrozie niekoniecznie musi się zakończyć choróbskiem - trzeba tylko zabrać wystarczająco gorące towarzystwo ze sobą.


Archiwum